kontrowersja: SKANLACJE MANG

Największą grupę czytelników mangi w Polsce stanowi na pewno nastoletnia młodzież, choć i tacy weterani jak ja na rodzimym rynku mają czego szukać. Nakładem polskich wydawnictw ukazało się około 150 przeróżnych tytułów. Ile z tego posiadacie w swojej kolekcji? Ja jedynie około 27% (licząc tytułami, nie tomikami)! Oczywiście rynek mangowy jest wielki, gigantyczny. Dobrze o tym wiemy z internetu i prasy tematycznej. Wielu z nas chciałoby czytać jeszcze więcej…

W fandomie mamy temat tabu. Są nim skanlacje mang dostępne w sieci. Nie trzeba dużo ani długo szukać, aby się zorientować, że na skanach nasz fandom stoi. Całkiem niedawno pojawiła się na blogu osoba, która bardzo żarliwie namawiała mnie do czytania skanów mangi One Piece. Na fanpage’ach wydawnictw co rusz można spotkać osoby, proszące o nie blokowanie skanów zlicencjonowanych mang. Czytając te wypowiedzi, odnoszę wrażenie, że wiele osób może być nieświadomych pewnej sprawy:

SKANLACJE MANG SĄ NIELEGALNE.

I nie ma żadnych wyjątków. Tę kwestię reguluje w Polsce ustawa o prawach autorskich. Nie można bez zgody autora publikować jego utworu. Tak więc osoby czytające skany mang, czytają je z nielegalnego źródła, a osoby upubliczniające dane utwory, posiadające takie strony, popełniają przestępstwo. Kodeks karny przewiduje za taki czyn grzywnę i karę pozbawienia wolności (w pewnych przypadkach nawet do 5 lat). W Polsce skanlatorom może się upiec, ale na przykład w Japonii jest to bezwzględnie karane.

Zastanawiałam się z czego może wynikać to, że wiele osób nie wie, iż skany są nielegalne. Najoczywistsza z odpowiedzi jest taka: generalnie zawsze nam się wydaje, że jeśli coś jest gdzieś dostępne, na jakimś dużym, prężnym portalu (nie ważne, polskim czy zagranicznym), wyglądającym bardzo przyjaźnie, nigdzie nie zamaskowanym – to jest to OK – legalne. Niestety to błędny wniosek.
Po drugie informacja o nielegalności skanów nie jest właściwie nigdzie podawana. Jeśli jakaś osoba narzeka na facebook’owym profilu jednego z polskich wydawnictw na brak skanów, a takie praktyki są bardzo częste, ostatnio się nasiliły (takie odniosłam wrażenie, a może tylko po prostu zwracam na to uwagę) i zrobiły nawet lekko agresywne, to nikt nie odpisuje: “skanlacje mang są nielegalne, to nieuprzejme pisać, że chcesz czytać mangę zlicencjonowaną w Polsce z nielegalnego źródła”, lub “skany są nielegalne, przez nie polski rynek mangowy tak powoli się rozwija”. Takich odpowiedzi nie ma, ponieważ jak już wspomniałam, to temat tabu, nikt nie chce się specjalnie wychylać, powiedzieć wprost!
Po trzecie. Funkcjonuje taka terminologia jak “wersja fanowska” mangi. Zauważyłam to czytając ostatni numer Arigato. Jeśli czytamy w magazynie, legalnym – jak najbardziej, kompetentnym – jak najbardziej, o ugruntowanej pozycji na rynku, że dana manga ma wersję “fanowską”, nie czujemy się zobowiązani do czytania wyrażenia “wersja fanowska”, jako “wersja piracka” – a tak de facto jest!

Drodzy Czytelnicy! Nie możecie więc się skarżyć, że skany np. Fairy Tail nie są już dostępne, bo to tak, jakbyście narzekali, że w kasie pojawiła się kasjerka i trzeba zapłacić za chipsy, colę i 2 kg karkówki… Tak jak za jedzenie trzeba płacić, tak i za to, że jakiś utalentowany człowiek stworzył komiks, który kochacie czytać, bo życie byłoby bez niego smutne i takie puste ;).

Myślę, że ta informacja na czerwono w tym poście wielu osobom da do myślenia. Oczywiście kijem rzeki nie zawrócę (bo ta rzeka, to Amazonka), ale mam nadzieję, że dołożyłam swoją cegiełkę i trafiłam z informacją do Waszej świadomości. Nie mam zamiaru tu nikogo do niczego namawiać, każdy odpowiada za siebie, napiszę tylko, dlaczego ja osobiście, skanów nie czytam:
1. Nie czytam skanów, ponieważ przede wszystkim publikowanie, digitalizacja danej mangi odbywa się wbrew woli autora, który na tym realnie traci. Wykonał pracę, podzielił się z nami swoim talentem, ja chętnie za to zapłacę.
2. Tu już bardziej prozaiczny i trzecio/czwartorzędny powód – z monitora źle się czyta. Wydawnictwo Waneko ostatnio ma w zwyczaju publikować przykładowe strony swoich mang, czasem je przejrzę, ale nigdy nie czytam, to niewygodne i nie ma z tego żadnej radości.
O skanach to tyle, więcej powodów szukać nie muszę, bo tak naprawdę ten pierwszy, to aż nadto.
A może chcecie wiedzieć dlaczego mangi kupuję?
1. Przede wszystkim od lat jestem wierną fanką japońskiego komiksu, mangi towarzyszą mi już więcej niż połowę życia.
2. Jestem kolekcjonerem. Bałaganiarzem, ale kolekcjonerem. Uwielbiam stawiać na półce nowe tomiki, czytać z zaciszu pokoju, przeglądać, wertować, dotykać. Cieszyć się, że półki się zapełniają, czasem wolniej, czasem szybciej.
3. Kupuję ponieważ jest to też pewna forma uznania – bardzo podziwiam Japończyków, to jaki mają talent do komiksów. Jak powyżej napisałam, chętnie dorzucę się do ich wypłaty, sama jestem rysownikiem, więc wiem, że za taką wspaniałą pracę należy się wynagrodzenie.

To tyle. Pozdrawiam.

Advertisements